Wyobrażałam sobie kiedyś, że  z wielką przyjemnością będę z dziećmi realizować przeróżne prace plastyczne.  Niestety…okazało się ze lubię zrealizować SWÓJ pomysł, że dzieci nie wykonują prac tak precyzyjnie jak bym chciała, a po chwili dobrej zabawy zostaje bałagan- a wiadomo, że do sprzątania chętnych brakuje.

Bardzo chciałam w tym roku przygotować pisanki inspirowane KINTSUGI.

Japońscy rzemieślnicy wpadli na pomysł naprawy pęknięć ulubionej miseczki do picia herbaty sioguna Yoshimasa Ashikaga  za pomocą laki, do której dodaje się metali szlachetnych, na przykład sproszkowanego złota. Z czasem doszli do tak wielkiej wprawy, że niektórzy specjalnie niszczyli naczynia, aby tylko naprawić je techniką kintsugi. Okazało się, ze „blizny” mogą być piękne.

Coraz popularniejsza jest myśl, że gdyby życiowe zranienia i porażki porównać do pęknięć na kruchej ceramice, to nogą się one stać wyjątkowym i pełnym blasku rysunkiem.

W czasie Liturgii Wielkiego Piątku, kiedy rozważamy mękę i śmierć Jezusa, czytany jest fragment z księgi Izajasza „spadła Nań chłosta zbawienna dla nas,  a w Jego ranach jest nasze zdrowie”. Jest to dla mnie zapewnienie o Bożej bliskości w trudnym czasie, o łasce uzdrowienia płynącej z cierpienia Jezusa…

Cieszę się, ze dzieci jednak mnie nie posłuchały, a ja dostałam łaskę cierpliwości, aby pozwolić im na własne pomysły. Nasze pisanki są inne niż sobie wymyśliłam:  złote, ozdobione złotymi cekinami, i złotymi maziajami…i dobrze.

A o kintsugi można w ciekawy sposób poczytać na stronach:

https://pl.wikipedia.org/wiki/Kintsugi

https://www.collageblog.pl/blog/sztuka-naprawiania

https://www.homebook.pl/artykuly/4160/kintsugi-na-czym-polega-japonska-sztuka-kintsukuroi

Przykładowe zdjęcia ceramiki kintsugi: